15 sierpnia 2016

„Przebaczenie” Lawrence Osborne


„Przebaczenie” to niebanalna historia o konfliktach społecznych, kulturowych, wewnętrznych. Przez pryzmat tragedii L. Osborne pokazuje jak różne mogą być spojrzenia i postawy wobec tak wymownie jednoznacznej sytuacji, jaką jest zabójstwo człowieka. 

 


Wydawnictwo: Znak Literanova
Premiera: czerwiec 2015

Już sam początek książki zapowiada niepokojącą historię, która ewoluuje w brutalną analizę psychologiczną nie tylko samych bohaterów, ale przez ich pryzmat także dwóch społeczności. 


Bohaterowie – nie tacy idealni

 

Angielskie małżeństwo, David i Jo, nocą przemierzają pustynie Maroka, by dotrzeć do rezydencji przyjaciół, Richarda i Dally’ego. Para homoseksualistów organizuje bowiem wielką imprezę roku, na którą zaprasza wyłącznie śmietankę towarzyską, bliskich i znaczących znajomych z Europy i Stanów Zjednoczonych. David, jako szanowany lekarz, szkolny kolega Richarda, nie może opuścić takiej okazji. Wbrew chęciom żony wyruszają w podróż. Jednak atmosferze nie sprzyjają wyłącznie problemy małżeńskie, David jest alkoholikiem i także teraz, kiedy prowadzi, jest już po kilku głębszych.

„Doprawdy, próżno szukać kolejki ludzi u bram cierpliwości”

Trudne warunki jazdy, noc, nawiewający zewsząd piasek, brak dobrych oznaczeń drogi – to okoliczności, które dopełniają i tak już ograniczone możliwości koncentracji kierowcy. I jak łatwo przewidzieć, dochodzi do tragedii. David śmiertelnie potrąca młodego chłopaka, Drissa, który sprzedaje skamieniałości. Małżeństwo w szoku decyduje się zabrać zabitego do domu przyjaciół i z nimi zająć się problemem.

 

Zderzenie rzeczywistości


Na miejscu okazuje się, że sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jakiej oczekiwaliby David i Jo.
Gospodarze imprezy chcą pomóc Brytyjczykom, ale jednocześnie nie wchodzić w konflikt z prawem i tutejszymi zwyczajami, o których sile przypominają marokańscy służący w rezydencji Richarda i Dally’ego.

Czy jest możliwe pogodzenie tych dwóch płaszczyzn, czy trzeba wyraźnie stanąć po którejś ze stron? Czy pieniądze rzeczywiście rozwiązują wszystkie problemy i dają szczęście? Co tak naprawdę jest ważne i dla kogo? Wreszcie co tak naprawdę determinuje kim jesteśmy i jak postępujemy? To tylko kilka z wielu pytań, które Lawrence Osborne stawia w książce „Przebaczenie”, jednak nie na wiele z nich odpowiada, a to i tak w dość śliski sposób.

Mianowicie mamy tu silny konflikt kulturowy – po jednej stronie Europejczycy, ludzie Zachodu, chrześcijanie, po drugiej Marokańczycy, ludność miejscowa, muzułmanie. Ci pierwsi traktują miejsce jako uroczo orientalną odskocznię od pędzącej rzeczywistości, ci drudzy emanują poczuciem przynależności i dumy ze swojej kultury. Dla ludzi Zachodu miejscowi to biedni ludzie, trochę zacofani cywilizacyjnie, żyjący z dnia na dzień, bez ambicji, najchętniej obrabowaliby swoich pracodawców i ich wykorzystali. Dla muzułmanów Europejczycy to innowiercy, którzy powinni opuścić ich kraj, zbyt wyzwoleni, zbyt bogaci i bez zasad. Są ich szansą na lepszy byt, dlatego uniżeni pracują jako służący albo sprzedają obrzydliwe
skamieniałości turystom, nie wiadomo czemu tak nimi zauroczeni. Zupełnie różni, ale w pewien sposób od siebie zależni.

„[…] pieniądze przemawiają do nieczystości serca, a ci, którzy mają pieniądze, mogą robić, co im się podoba, nawet wśród ludzi o czystych sercach.”

Nie brakuje tu też konfliktów moralnych, także wewnątrz poszczególnych grup. W zasadzie autor żadnego z bohaterów nie ukształtował na idealnego, każdy ma jakieś wady, problemy i duchy, z którymi się mierzy. Jednak tylko Jo udaje się uwolnić od upiorów przeszłości i się wyzwolić.

 

Pytania bez odpowiedzi


Tytułowe przebaczenie to w zasadzie nie tyle cel sam w sobie, co etap drogi, którą wspólnie przemierzają David i ojciec zabitego Drissa. I chociaż wydaje się, że każdy z nich inaczej do tego podchodzi, finalnie okazuje się, że było zupełnie inaczej. Czy David uzyskał przebaczenie, czy w ogóle go potrzebował? Czy sam z sobą czuł się właściwie? Tego dowiecie się z książki.

„Przebaczenie” to niebanalna historia o konfliktach społecznych, kulturowych, wewnętrznych. Przez pryzmat tragedii L. Osborne pokazuje jak różne mogą być spojrzenia i postawy wobec tak wymownie jednoznacznej sytuacji, jaką jest zabójstwo człowieka. I nie ma znaczenia, jakiej jesteś wiary, ile masz pieniędzy ani jakie relacje w rodzinie. W świetle wzięcia odpowiedzialności, czy chęci dokonania zemsty człowiek pozostaje sam ze sobą. I to jest prawda, przed którą uciec się nie da, ale autor nie podaje jej na tacy. Jedynie nakierowuje, zostawia otwarte drzwi, nie ocenia.

„Nie lubią was z tego samego powodu, dla którego nie lubią nas. Nie jesteśmy muzułmanami i ich tyranizujemy. To sprzeczne z tym, co uważają za naturalny porządek rzeczy, zgodnie z którym to oni powinni nas tyranizować. Mimo wszystko ich rozumiem. To nasi rywale w imperializmie. Trudno im to wypominać.” 

Przyznam, że po tak fascynująco zapowiadającej się fabule, oczekiwałam czegoś mocniejszego, z przytupem, dającego do myślenia. Nie chodzi nawet o to, by jednoznacznie kogoś lub coś naznaczyć, ale wyraźniej zaakcentować historię, bohaterów, zostawić jakiś znak zapytania, gdzieniegdzie urwać stawiając wykrzyknik. Pomysł był świetny, ale jego potencjał nie do końca wykorzystany. Sama forma prowadzenia akcji i jej zwroty nieco wolne, nostalgiczne, można odnieść wrażenie, że czyta się tę historię po solidnym opaleniu trawką – tak w klimacie imprezy :)

Ocena: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz